Księga gości





Archiwum

2005
kwiecień




Linki

...Ciekawi ludzie...
...Eire...

...coś dla sztuki...
...celtic sorceress...
...foggy dew...






designed by Moony




2005-04-22 15:24:56 >> Dragon's eye coraz bliżej...

... Zbliża się wielkimi krokami, bo to jutro już, a mama wczoraj postawiła mi ultimatum: albo nie idziesz, albo idziesz z kimś- tzn z kimś kogo zna. Super, tylko w ostatniej chwili kogo ja znajdę, pytałam dziś znajomych i jakoś wszyscy mają albo dziś imprezę i jutro będą leczyć kaca, albo imprezują jutro... miałam w sumie iść z kolegą, ale okazało się, że wyjeżdża. Na nic nie zdały się płacze i lamenty przed mamą, pozostała o kamiennym sercu i muszę koniecznie kogoś tam przytargać, inaczej po mnie (bo nie muszę mówić, że na ten koncert muszę pójść dla higieny psychicznej). Mój gitarzysta zespołowy powiedział, że już wyrósł z takich imprez. Nie wiem. Naprawdę nie wiem... ale w sumie to dziwne, że nagle wszyscy znajomi mają imprezy i żaden z nich nie może pójść na Dragon's eye... czyżby było ze mną aż tak źle? Rozumiem, że bywam nieznośna i w ogóle straszna, ale... nie wiedziałam, że aż tak, że gdy proponuję konecrt, to wszyscy nagle są na imprezach ;) cóż, takie życie... heh, ale właśnie wracam z gg i okazało się, że poratował mnie kolega... no... kolega... dawno niespotykany kolega, z którym zaszczytnie przekroczę jutro próg Progressji! :D
skomentuj (1)




2005-04-21 18:32:49 >> In the beginning...

Nadszedł czas, kiedy człowiek dojrzewa do założenia bloga ;), ma potrzebę uzewnętrznienia się, pewien rodzaj ekshibicjonizmu, a może manifestu czegoś, czego na razie nie jestem w stanie zdefiniować i chyba nawet nie chcę. Wiem, czemu założyłam ten blog, ale nie powiem ;), niech to pozostanie słodką tajemnicą. Kurczę, jeśli ktoś wie jak dostosować księ gę gości i archiwum do tego szablonu, który umieściłam, to niech zgłosi się do mnie, bo na razie strona główna jest inna niż te wszystkie boczki i linki, co mnie wkurza, bo jestem perfekcjonistką ;) ale do granic ;). W szkole (liceum-Warszawa-II klasa) opowiadają nam coś o maturze, że to niby coś strasznego, czego koniecznie musimy się przestraszyć, bo inaczej nic z nas nie będzie. A ja się nie dam przestraszyć.
Poszukiwania vocalisty do zespołu trwają. Trwają i trwają. Irytujące, ale nie chcę mieć jako frontmena byle kogo. Zwłaszcza, że to dość dynamiczna muzyka. Podjęliśmy decyzję- zespół mianujemy jako "Vimana". Ładnie? Długo się zastanawiałam... ale w sumie chyba jest ok. Poraz teraz zanurzyć się jednak w warsztat, jutro próba i co ja chłopcom z zespołu powiem? "Założyłam" bloga? Nie, nie... idę ćwiczyć...
skomentuj (0)